wybory-polityka-drukarnia

Większość agencji i drukarni ostro wypiera się jakichkolwiek współprac z politykami, partiami…

Mamy wrzesień, zbliżają się kolejne wybory, a co za tym idzie – po raz kolejny miasta zasyfione plakatami, banerami wspaniałych ludzi. O tym jaki ma to sens może się nie będę rozwodził, bo każdy z Was zapewne to doskonale wie. Jednakże te wiszące gęby skądś się biorą, ktoś to projektuje i drukuje, ktoś to wywiesza, ktoś przeznacza na to budżet.

Dzisiejszy wpis porusza ten temat, ponieważ zauważyłem już idąc przez miasto pierwsze uśmiechnięte plakaty, więc w kilku słowach postanowiłem napisać jak to wygląda od zaplecza.
Do którejkolwiek drukarni pójdziecie z pytaniem czy drukują dla firmy X czy Y powiedzą, że tak lub nie, że tą firmę obsługują regularnie, tej wcale i to jest spoko. Jednak jak zapytacie czy dana drukarnia realizuje projekty dla polityków… noo nieee, nigdy, jak by mogli, nie zniżą się do takiego poziomu. Prawda jednak jest nieco inna.

Jak to wygląda od strony polityka?

Otóż dany typ bądź typiara dostaje od partii, ugrupowania określony budżet na reklamę (no bo przecież swoich pieniędzy wydawał nie będzie). Jedni dostają więcej, inni mniej, zależnie od popularności, obietnic, social proof’u. To jak zagospodaruje ten budżet zależy od polityka. Dostaje jakieś propozycje, wskazówki co może zrobić czy gdzie się zgłosić, ale jeśli zrobi inaczej to wie ile może na to przeznaczyć.

Najpopularniejsza z opcji to to co robią wszyscy, czyli zaśmiecanie ulic plakatami i banerami, więc taki kandydat idzie do drukarni i zleca projekty. O ile na projekty miejskie, na wydruki czy materiały promocyjne dla miasta są organizowane przetargi i drukarnia, która da najlepszą ofertę, drukuje wszystko, to w przypadku partii politycznych większość opiera się o znajomości, a początkujący kandydaci idą do pierwszej lepszej drukarni, zwykle w ciemno.

„Drukarnie nie przyjmują zleceń na plakaty wyborcze”

Taaa jasne, uważajcie bo uwierzę. Miałem okazję pracować w kilku miejscach, współpracować zdalnie z kilkoma agencjami i okej, w niektórych faktycznie zlecenia na plakaty wyborcze się nie pojawiały. Z jednego, prostego powodu – kandydaci tam nie przychodzili ze zleceniami. 90% drukarni czy agencji reklamowych, projektowych przyjmie taką osobę z otwartymi rękoma. Powód jest prosty – zysk. Jeśli dany kandydat przyjdzie do drukarni X to już nigdzie indziej chodził nie będzie. Co za tym idzie, cały budżet odda tej drukarni. Łatwa kasa.

„Ale przecież tacy politycy mają wymagania, to nie jest zwykły klient, on musi mieć super projekt”

Pozwól, że zadam Ci pytanie – czy plakaty wyborcze wiszące na mieście czymś się wyróżniają? Noooo, nieszczególnie. Na każdym jest uśmiechnięta gęba, małe imię, duże nazwisko, informacje o liście i pozycji, ewentualnie hasło wyborcze. Czasem pojawi się ewentualnie jakieś jasne tło żeby nie było, że biały lub inny jednolity kolor.

Patrząc z perspektywy czasu jest mi wstyd, że się za to brałem, ale tak, projektowałem plakaty wyborcze, banery, ale tylko wtedy, gdy pracowałem w danej firmie i szef kazał. Nie zmienia to jednak faktu, że były to najprostsze zlecenia ever. Dostałem zdjęcie postaci na białym tle, imię, nazwisko, lista, numer i miałem to dodać na plakat czy baner. Żeby nie było, że robiłem to w 10 minut bawiłem się z tym jeszcze trochę i dodawałem jakieś delikatne wzorki w tle żeby nie było jednolite, a żeby było czytelne.

Niektórzy agenci wymyślali jeszcze hasła wyborcze, o których wspomniałem wyżej. Słowo wymyślali nie jest tu przypadkowe. Pytając ich o hasło, odpowiadali pytaniem w stylu „a to musi coś być? A to niech będzie…” i tu jakieś 3-4 słowa mające wzbudzić zaufanie wymyślone na już.

 


O tym skąd partie mają na to wszystko budżet wspominał nie będę, bo domyślam się, że każdy wie swoje. Wpisem tym chciałem w pewnym sensie ostrzec osoby, które podobnie jak ja są apolityczne. Chcąc pracować w agencjach czy drukarniach powinniście być przygotowani, że jeśli nie teraz to zapewne za jakiś czas pojawi się taki klient, który za 15 minut Waszej pracy zapłaci kupę siana. Wy będziecie mieć wyrzuty, że się na to zgodziliście, dostaniecie miesięczną pensję, a Wasz szef będzie happy, bo ma łatwy zysk.

 

 


Jeśli ten wpis Ci się podobał, Polub fanpage BrainDesign
i dołącz do społeczności na Facebooku aby być na bieżąco
z nowymi wpisami oraz cotygodniowymi listami wydarzeń!

Wczytaj więcej

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Sprawdź także

4 Kolory Markerów – Co Oznaczają I Kiedy Ich Używać?

Wyobraź sobie sytuację, że prowadzisz szkolenie. Masz coś napisać na tablicy i masz do wyb…