loupedeck plus Recenzja

Od około miesiąca mam okazję korzystać z konsoli do edycji zdjęć, jaką jest Loupedeck+. Jak się sprawuje?

Jako, że swego czasu bawiłem się w DJ’a, gdy tylko dojrzałem na Indiegogo coś takiego jak Loupedeck od razu zacząłem przekopywać internet i szukać informacji o tym. Zabawka przypominająca DJski mikser, ale nie do muzyki a do edycji zdjęć. Na pierwsze wydanie się nie skusiłem, ale gdy po jakimś czasie gdzieś pojawiła mi się informacja o nowej, odświeżonej wersji to już się skusiłem.

Pierwsze wrażenie

Bo to w sumie ono jest najważniejsze. Cena wydawała mi się nieco górnolotna, bo prawie 1000zł za takie coś, hmm, może się wydawać sporo. Przekopałem internety i znalazłem konsolę w jednym z sieciowych sklepów i zamówiłem z odbiorem w sklepie. Gdy tylko odebrałem i miałem już pudełko w rękach, na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Z zewnątrz niby zwyczajny karton z logo Loupedeck, w środku elegancki, czarny kartonik stanowiący nakładkę na kolejny karton (matrioszka?), również czarny, który już zawierał konsolę.

Pierwsze spojrzenie – super, pierwszy kontakt – super. Kabel schowany sprytnie w małym kartoniku, który wygląda jak element dekoracyjny – szanuję. Podłączenie do laptopa – i pierwsze zaskoczenie, bo nie działa. Odpalam Lightrooma – nie działa, sprawdzam Camera RAW w Photoshopie – nie działa. A niby po podłączeniu pobrało jakieś sterowniki (ach ten Windows…). W pudełku poza konsolą książeczka z informacjami prawnymi i mały kartonik z 2 krokami – 1. Wejdź na stronę producenta, 2. Podepnij konsolę do USB. No to zrobiłem trochę odwrotnie, ale cóż – chciałem szybko. Odłączyłem konsolę, wchodzę na stronę z kartoniku i jest ona – jebitna instrukcja na 25 stron w PDFie i sterowniki do pobrania, jestem w dobrym miejscu. Zainstalowałem, podpiąłem, odpaliłem Lightrooma – działa, super.

To co przy pierwszym kontakcie, przy pierwszych zdjęciach mnie irytowało to dziwne wykrzywienie konsoli – jakby jedna z gum pod spodem była grubsza (ta środkowa) i całość kiwała się lekko z lewej na prawą. Jak się okazało, wystarczyło trochę poużywać i wszystko się ustabilizowało. Może po prostu moja ciężka ręka tak ugniotła tą gumę – who knows.

 

Aplikacja Loupedeck

Jak się okazało, po zainstalowaniu sterowników ze strony producenta, zainstalowana została aplikacja do konsoli, która umożliwia konfigurację przycisków. A no tak, bo nie wspomniałem – do dyspozycji mamy na konsoli 9 przycisków, które możemy przestawić na dowolne funkcje oraz 2 potencjometry, czy pokrętła jak kto woli. Do tego 8 przycisków, do których możemy ustawić dowolne presety z Lightrooma i usprawnić pracę jeszcze bardziej. Do dyspozycji jest też Custom Mode – gdy się na niego przełączymy możemy manipulować w programie innymi parametrami, a dodatkowo na Custom Mode możemy dowolnie przestawiać większość potencjometrów.

loupedeck app
O ile Loupedeck w starym wydaniu obsługiwał tylko Lightrooma, tak Loupedeck+ obsługuje też Aurore HDR, Capture One i Premiere Pro

Dodatkowo kupując konsolę, dostajemy w prezencie miesięczny abonament na Plan Fotograficzny w Adobe Creative Cloud. Zawiera on aplikacje Lightroom CC, Lightroom Classic CC, Photoshop CC, Spark Premium, Portfolio, a także przestrzeń na chmurze CC.

 

Komfort pracy

No co tu dużo mówić, jest znacznie łatwiej i przyjemniej niż klikanie myszką. O ile wcześniej byłem przyzwyczajony do retuszu przy użyciu tylko myszki i wspomagania się klawiaturą, a w niektórych przypadkach i tabletem, tak obecnie korzystam z konsoli i tabletu razem – jest o wiele łatwiej i przyjemniej. Tym czego mi w konsoli brakuje to możliwość zwiększania oporu pokręteł, ponieważ kręcą się bardzo lekko, ale nie utrudnia to pracy w żadnym wypadku. Też fajnie byłoby dorzucić jakieś dodatkowe podświetlenie drobnymi ledami co by ułatwić pracę w nocnych warunkach. Jak już na wstępie wspomniałem, swego czasu bawiłem się w DJa, więc wiem jak zmienia się komfort pracy, chociaż w sumie to zabawy, kiedy pracujesz / grasz jedną ręką i tylko myszką, a kiedy do dyspozycji masz obie i możesz kręcić kilkoma funkcjami jednocześnie i tylko wspomagać się tabletem czy myszą. Efektywność pracy wzrasta wielokrotnie.

Brak podłączenia bez kabla też może wydawać się minusem, bo jednak bezprzewodowo byłoby łatwiej i przyjemniej, tym bardziej, że już się gubię w gąszczu sideł od myszki, tabletu, ładowarki, dysku zewnętrznego, słuchawek i jeszcze konsola. 😉 Aaaaale jest fajne usprawnienie w postaci małego, niepozornego wcięcia w spodzie konsoli, które umożliwia wciśnięcie tam kabla i pokierowania go w dowolną stronę.

loupedeck bottom
Spód Loupedeck+ i wcięcie na kabel

 

Podsumowanie

Mimo kilku drobiazgów, które być może w kolejnej odsłonie się pojawią i usprawnią i uprzyjemnią pracę bardziej, wydatek 1000zł na tą zabawkę był słusznym zakupem. Fakt, jestem gadżeciarzem, ale jeśli jakiś gadżet ma ułatwić mi pracę to jestem chętny w niego zainwestować. Tak się złożyło, że przed zakupem uzbierało mi się trochę zdjęć do poprawienia, a przy użyciu myszki i tabletu zajęłoby mi to miesiąc, korzystając z konsoli przekopałem się przez kilkaset zdjęć i wszystkie po kilku dniach były poprawione.

Także jeśli jesteś fotografem, zapewne korzystasz z Lightrooma do poprawiania swoich zdjęć. Jeśli chcesz usprawnić swoją pracę, zdecydowanie polecam Ci Loupedeck’a, ponieważ dzięki niemu szybkość i komfort pracy – mimo, że na początku może Ci zająć chwilę ogarnięcie tej zabawki – znacząco wzrośnie.

Poniżej linki do kupna konsoli na Ceneo, gdzie możesz wybrać najtańszą, najkorzystniejszą ofertę.

 

Loupedeck (wydanie pierwsze)

loupedeck
Loupedeck. Zdjęcie: Ceneo.pl

 

Loupedeck+ (wydanie drugie)

loupedeck plus
Loupedeck+ Zdjęcie: Ceneo.pl
Wczytaj więcej

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Sprawdź także

Adobe Lightroom – Skąd pobierać Presety?

Przekopując internet w poszukiwaniu Presetów do Lightrooma możemy znaleźć całą masę powtar…